Pozycje z etykietami ‘tarcza antyrakietowa

19
wrz
09

Tarczy Niet!

obama-change

Stało się. Nadzieje zwolenników instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej właśnie zostały pogrzebane. Przeciwnicy projektu mogą natomiast z radosnym sercem świętować. Przedwczoraj, czyli w 70 tą rocznicę agresji sowieckiej na II Rzeczpospolitą, szefowie rządów Polski i Czech zostali poinformowani o wycofaniu się Waszyngtonu z umowy, którą podpisano pod koniec ostatniej kadencji prezydenta Busha juniora. Czy obecna głowa państwa – prezydent Barack Obama, rezygnując z wcześniejszych ustaleń kierował się krytycznymi uwagami na temat skuteczności samego projektu? Czy raczej krok ten jest ukłonem w stronę Federacji Rosyjskiej, w ramach niepisanego porozumienia w kwestii Irańskiej? Być może odpowiedzią będzie rola jaką Moskwa odegra w procesie regulowania problemu irańskiego. Jedno jest pewne, decydenci Kremla mogą sobie nawzajem pogratulować dobrze wykonanej roboty.

Oczekiwanie/Niepewność

Właściwie już po objęciu fotela prezydenckiego przez Baracka Obamę, projekt instalacji elementów BMD (Balistic Missle Defence) stanął pod wielkim znakiem zapytania. Świeżo upieczony prezydent dał jasno do zrozumienia, że wątpi w rzekomo potwierdzoną testami, skuteczność owego systemu. Część komentatorów twierdzi, że opinia Obamy była w mniejszym stopniu podyktowana oceną skuteczności, raczej wynikiem dwustronnych porozumień pomiędzy Waszyngtonem i Moskwą w ramach resetowania bilateralnych stosunków.

Entuzjaści projektu, z drżącym sercem oczekiwali jednoznacznych, pozytywnych deklaracji i słuchali coraz to nowych przecieków napływających zarówno z USA jak i Rosji. Spekulowano na temat możliwych ustępstw Moskwy w kwestiach istotnych dla USA w zamian za porzucenie planów instalacji tarczy. Sceptycy natomiast radowali się, kiedy przecieki wskazywały na chęć porzucenia projektu przez nową administrację Obamy.

Sama instalacja nie wpłynęłaby bezpośrednio na potencjał obronny Polski dlatego, że przeznaczeniem systemu było przechwytywanie rakiet długiego zasięgu, skierowanych przeciwko USA. Natomiast w razie konfliktu angażującego tarczę, obecność instalacji na terenie Polski mogła być potencjalnie groźna dla niej samej. Jednym słowem, gdyby elementy BMD powstały w Polsce, ta znalazła by się na samym szczycie wrogiej listy priorytetowych celów. O co więc chodziło polskim politykom, kiedy decydowali się na podpisanie umowy z Waszyngtonem?

Z całą pewnością nie o samą budowę tarczy, która właściwie nie dałaby Polsce żadnych wymiernych korzyści. Chodziło o coś zupełnie innego. Mianowicie o gwarancję zaangażowania USA w szeroko pojmowaną, ewentualną obronę polskiej suwerenności. Dlatego, że hipotetyczna agresja na Polskę wiązałaby się z automatycznym atakiem na żołnierzy amerykańskich stacjonujących na jej terytorium. W skrócie chodziło o coś w rodzaju poszerzenia gwarancji zawartych w artykule 5 traktatu Waszyngtońskiego, na którym opiera się strategia obronna NATO.

Katastrofa/Wybawienie

W dniu 17 września, rządy Polski i Czech zostały poinformowanie o wycofaniu się amerykańskiej administracji, z umowy którą z wielkim trudem udało się wynegocjować pod koniec kadencji republikańskiego prezydenta Busha. Z całą pewnością jest to dzień żałoby dla entuzjastów instalacji BMD na terenie Polski. Przeciwnicy natomiast powinni się szczerze radować bo oto nastał dzień, kiedy w końcu, imperialistyczna Ameryka zadecydowała o zmniejszeniu swego zaangażowania w regionie. Oczywiście jest to powód do radości również wśród kręgu moskiewskich polityków. Prawdopodobnie również dla Niemiec, które wspólnie z Rosją pragną stworzenia nowej architektury bezpieczeństwa na starym kontynencie.

Dzień 17 września 2009 jest dla polaków datą szczególną. Szczególną dlatego, że równo 70 lat temu, w czasie gdy Polska próbowała zatrzymać hitlerowską machinę wojenną, została w niespodziewany i haniebny sposób zaatakowana przez sowietów. Wobec niefortunnego zbiegu okoliczności, czyli wyboru, przez prezydenta Obamę, tego właśnie dnia na poinformowanie swych polskich i czeskich sojuszników o zerwaniu umowy – należy zadać sobie pytanie czy było to działanie celowe? Prezydent Kaczyński sugeruje, że tak. Podejrzewam, że prezydent prywatnie przekonany jest, iż Obama zdecydował się na ten właśnie dzień, na wyraźne żądanie Moskwy. A poważniej, nie sądzę aby Waszyngton celowo wybrał tą datę, chociaż jak to mówią – wszystko jest możliwe.

Czy decyzja amerykańskiej administracji wynika z krytycznego podejścia do wątpliwej skuteczności stacjonarnego systemu BMD? Być może, na pewno w jakimś stopniu.
Problem w tym, że wiele czynników wskazuje na zupełnie inną opcję. Oczywiście mowa tu o roli jaką Moskwa może i powinna odegrać, w procesie rozwiązywania kryzysu wokół programu atomowego Iranu. Zgadzam się z opinią redaktora Wołejko, który twierdzi, iż Moskwa w relacjach z Teheranem nie ma rzeczywistego wpływu na ten ostatni. Ale w wachlarzu możliwości kremla jest choćby zgoda na proponowane przez zachód sankcje. Osobiście, nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem sankcji, jednak w pewnych okolicznościach są one po prostu niezastąpione. Szczególnie gdy alternatywą jest konflikt zbrojny o nieprzewidywalnym wpływie na globalny system bezpieczeństwa.

Jeżeli Waszyngton nadal nie wyklucza żadnej opcji, to w mocy Kremla jest również umożliwienie realizacji izraelskich planów ataku na instalacje nuklearne w kraju ajatollahów. Pewne źródła donoszą, że przy budowie elektrowni atomowej w Buszerze pracuje wielu rosyjskich inżynierów i specjalistów, dlatego niespodziewany atak na te instalacje oznaczałby dla agresora spore kłopoty. Być może właśnie z tego powody, premier Izraela Benjamin Netanjahu odbył ostatnią „półoficjalną” wizytę do Moskwy. Podejrzewam, że nawet gdyby prezydent Obama wstrzymał się z agresją – Izrael sam świetnie by sobie poradził. Oczywiście niezbędne jest zielone światło ze strony Moskwy i gwarancje, że Rosja nie dostarczy, obiecanych Teheranowi, systemów obrony przeciwlotniczej przed ewentualnym atakiem.

Czy prezydent Obama, podejmując ostateczną decyzję względem instalacji BMD w Polsce i Czech, kierował się najnowszymi testami jej skuteczności? Prawdopodobnie tak, pytanie tylko w jakim stopniu. Wprawdzie nie przekonują mnie „najnowsze”, zrewidowane prze z administrację Obamy testy, jednak w pewien sposób przemawia do mnie decyzja o rozwoju mobilnego systemu BMD, którego podstawową zaletą jest mobilność właśnie . Ma to sens, z bardzo prostej przyczyny – ruchome elementy systemu będą dużo trudniejsze do zniszczenia dla ewentualnego agresora. Jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to właśnie sceptycyzm Moskwy względem amerykańskiego projektu odgrywał decydującą rolę w trakcie podejmowania decyzji przez prezydenta Obamę.

I co dalej?

Należy zadać sobie fundamentalne pytanie: czy rezygnacja z wcześniejszych ustaleń między rządami USA, Polski i Czech oznacza definitywne zmniejszenie zaangażowania Ameryki w regionie?
Pytanie na pozór banalne, jednak dla Europy Wschodniej niezwykle istotne. Jeżeli administracja Obamy w ramach resetowania stosunków z Rosją, postanowiła wycofać się nie tylko z projektu BMD, lecz również z wzajemnej współpracy wojskowej i eksportu technologii z nią związanych – oznacza to próbę zaciśnięcie współpracy z Moskwą do poziomu, w którym rola państw europy wschodniej, jako buforu przed ekspansją Kremla, będzie marginalna lub zupełnie straci rację bytu. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że teoria jest nieco „na wyrost”, jednak powinniśmy teraz bardzo uważnie śledzić rozwój wydarzeń. Na szczególną uwagę zasługuje rola jaką Moskwa odegra w trakcie najbliższych negocjacji w kwestii Iranu i jego programu nuklearnego. Istotnym, z punktu widzenia Warszawy i innych krajów regionu, będzie kształtowanie się przyszłych relacji na linii Moskwa – Waszyngton. Wnikliwa ich obserwacja powinna nam, wcześniej czy później, przynieść odpowiedź na nurtujące nas pytania.

rossija.

Więcej tekstów oraz autorów na portalu  Polityka Globalna
01
sie
09

NACO tarcza “siłowikom”

wink-putin_1291535i

Już za dwa miesiące mają odbyć się kolejne rundy rozmów miedzy Rosją i USA na temat Amerykańskiego projektu tarczy antyrakietowej.  A właściwie, jej aspektu wschodnioeuropejskiego czyli instalacji elementów TA w Polsce i w Czechach. W związku z tym, w prasie zaczynają pojawiać się wypowiedzi rożnych dygnitarzy. Ostatnio, sam prezydent Miedwiediew powtórzył, że w razie instalacji w Polsce elementów tarczy, do obwodu kaliningradzkiego zostaną skierowane dodatkowe rakiety krótkiego zasięgu, zdolne razić elementy tej instalacji.

Reuters pisze że podczas wizyty Obamy w Moskwie Miedwiediew zdawał się przyjmować bardziej ugodowy ton i mówił że „nikt nie mówi o tym że tarcza antyrakietowa jest szkodliwa sama w sobie albo ze stanowi zagrożenie dla kogokolwiek” Jednak kilka dni później, w czasie konferencji prasowej na szczycie G8, wrócił do tradycyjnego stanowiska Kremla. Czyli że tarcza jednak jest „szkodliwa” i że „stanowi zagrożenie dla Rosji”.

Wygląda na to że w czasie wizyty Obamy w Moskwie, kompromisowy demokrata, zdołał zaszczepić w swym rosyjskim odpowiedniku pewien ładunek ugody. Być może dlatego że tuż przed wylotem do Moskwy, wyraźnie powiedział (Obama)że nie zgadza się na żadne rosyjskie próby łączenia rozmów rozbrojeniowych z Tarczą Antyrakietową. A wiedział że Moskwa musi chwycić haczyk, gdyż na utrzymanie obecnej liczby głowic strategicznych jej po prostu nie stać.

Może jednak chwilowa ugodowość Miedwiediewa była spowodowana złą percepcją spowodowaną tym, że Obama początkowo chłodno odnosił się do projektu. A może jednak chodziło o to, aby delegacje były w stanie otrzymać w miarę pogodną twarz chociaż przez część rozmów.

Wczoraj głos zabrał też ambasador FR na terenie USA, Pan Siergiej Kislak, i powiedział że Kreml jest zaniepokojony planami instalacji tarczy w europie wschodniej dlatego że przywódcy Rosji „wnioskują, że Iran, jeszcze bardzo długo nie będzie miał możliwości przeprowadzenia ataku nuklearnego na USA”.Dodał jeszcze, że „geopolityczne” spekulacje na temat tego że Moskwa dąży do odzyskania wpływów na obszarze byłego Paktu Warszawskiego nie grają tu roli.

Część znawców tematu jest przeciwnego zdania . Obecnie na kremlu bardzo mocna pozycje dzierży konfrontacyjna frakcja tzw „siłowików” z której wywodzi się min. obecny premier Rosji W. Putin. Dla wyjaśnienia dodam ze terminu siłowiki używa się przeważnie na określenie ludzi którzy mieli powiązania lub pracowali dla sowieckiego KGB, a obecnie pełnią nawet najwyższe państwowe funkcje oraz zasiadają w radach nadzorczych bądź prezesują w największych rosyjskich spółkach, zwłaszcza w sektorze paliwowym i zbrojeniowym. Myślą przewodnią współczesnych siłowików jest przywrócenie Rosji dawnego blasku. Nie wykluczając użycia siły, o czym nie dawno przekonała się na własnej skórze Gruzja. To właśnie ich analitycy wskazują jako potencjalne źródło zagrożenia.

Na pocieszenie opinia Zbigniewa Brzezińskiego, który powiedział na ich temat, że nie „odtworzyli swojego pokolenia” czyli ze młodzi Rosjanie którzy zaczęli systematycznie zasilać sferę polityki i biznesu mają zupełnie inne wartości i często, kończąc studia na zachodzie, są zorientowani na współprace a nie konfrontację.

Zakładając że Pan Brzeziński się nie myli, wystarczy tylko poczekać, bo grunt pod kwitnące relacje między Rosją i Zachodem jest tylko kwestią czasu. Problem w tym że Siłowiki widzą sprawę zupełnie inaczej niż Młodzi. I zdają sobie sprawę z tego że nie mają wiele czasu.

rossija.

08
cze
09

O Patriotach i Tarczy słów kilka…

mleczko patrioty

Szef Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej gen. Nikolaj Makarow oświadczył, iż kolejne rundy konsultacji na temat nowego porozumienia o redukcji zbrojeń strategicznych uzależnia od rozstrzygnięcia kwestii instalacji amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej w Polsce.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze wypowiedzi prezydenta USA Baracka Obamy na temat globalnej redukcji zbrojeń a także daleko idące obietnice, jak np. od lat blokowana przez amerykański senat ratyfikacja traktatu o zakazie prób z bronią jądrowa lub też zmniejszenie roli jaką odgrywa arsenał jądrowy w strategii bezpieczeństwa USA. Możemy z ogromnym prawdopodobieństwem, niemalże pewnością, zawyrokować iż na terenie polski tarcza nie powstanie. Nie ma również pewności co do przekazania stronie polskiej baterii rakiet patriot. Ostatnie doniesienia na ten temat sugerują iż strona polska, aby “dostać” patrioty musiała by zapłacić za rakiety wchodzące w skład baterii przy czym pewne źródła podają kwoty rzędu 1-3 mld dolarów. Pojawiły się tez doniesienie iż patrioty, owszem zostaną przekazane z tym ze nie będą uzbrojone. Co oznacza, iż nie będą posiadały głowic, które przetrzymywane będą najprawdopodobniej poza terytorium polski , co ograniczyło by ewentualne protesty FR ale także umożliwiło szkolenie polskiej obsługi dla takich baterii.

Właściwie, ma to pewien sens. zakładając iż polska w procesie modernizacji armii podejmie decyzje o obliczonym na lata zakupie sławnych patriotów do stanu uznawanego za wystarczający do obrony całego terytorium polski czyli około 20 baterii. Jednak czynnikiem odstraszającym może być tutaj cena, jak również nie do końca równe traktowanie partnerów przez USA. Przykładem możne być transakcja w której rząd Korei południowej zakupił 14 baterii w cenie niespełna 300mln dolarów za jedną podczas gdy od strony polskiej za jedną baterie żąda się co najmniej trzy razy tyle. W świetle powyższych faktów nie dziwi deklaracja polskiego MON na temat współpracy polskiego przemysłu zbrojeniowego z Izraelskim. Być może jest to próba zasygnalizowania administracji USA, że nie tylko USA produkują i sprzedają wysokiej jakości uzbrojenie i że za równej jakości sprzęt można zapłacić dużo mniej a ponadto uzyskać bezpośrednie inwestycje w  przemysł zbrojeniowy. Nie bez znaczenia jest również import tzw wysokich technologi związanych ze zbrojeniami.

Polacy, już kilka razy doświadczyli niewywiązującej się z umów i obietnic administracji USA. Jestem przekonany iż to właśnie ostatnie wydarzenia uzmysłowiły polskiej ekipie rządzącej konieczność “dywersyfikacji” dostaw sprzętu dla polskiej armii. Dlatego też cieszy mnie fakt iż Polska i Izrael pragną zacieśnić współprace w sferze zbrojeniowej, szczególnie że obydwa kraje, oczywiście w rożnym zakresie, maja sobie wiele do zaoferowania.

rossija.

09
maj
09

Polska, Rosja – poprawa stosunków

Russia Poland

W dniach 5-6 maja 2009 minister spraw zagranicznych polski Radosław Sikorski złożył wizytę w Moskwie, w odpowiedzi na zaproszenie szefa MSZ Federacji Rosyjskiej, Siergieja Ławrowa.

Za jedno z najważniejszych ustaleń można uznać tzw. „zielone światło” ze strony Moskwy dla inicjatywy „Partnerstwo Wschodnie” które w założeniu ma oferować pomoc w przeprowadzaniu reform u docelowo 5ciu sąsiadów EU, czyli, jak ktoś to ciekawie określił „eksporcie stabilizacji”.

Wszystko wygląda pięknie, pytanie tylko na jakie pozakulisowe ustępstwa zdecydowała się Warszawa. Po głębszym zastanowieniu przychodzi mi do głowy kilka kwestii.  Pierwsza z nich to Nord Stream. Jak wiadomo projekt ten według większości opinii, szkodzi interesom narodowym Polski. W dłuższej perspektywie zakładając ze dojdzie do finalizacji projektu, Rosja uzyska olbrzymi atut, jakim jest potencjalna możliwość wstrzymania dostaw gazu pod jakimkolwiek pretekstem min. dla Polski. Bez konieczności zawieszenia dostaw dla zachodniej EU. Nie jest powiedziane ze Rosja do tego się posunie, niemniej jednak podniesie to drastycznie range jej argumentów. Nie bez znaczenia pozostają opłaty tranzytowe i uzyskiwane przez polskę z tego tytułu wpływy.  Biorąc pod uwagę silne Niemieckie lobby, możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć ze projekt zostanie zrealizowany.

Rozsadek nakazuje, aby jeżeli nie możemy zablokować tej inwestycji, postarać się przehandlować polski sprzeciw za określone, wymierne korzyści. Być może cena jaka polska zapłaciła za „Partnerstwo Wschodnie” i ocieplenie stosunków jest właśnie ciche „tak” dla Nord Stream.

Kolejną kwestią pozostaje tzw. tarcza antyrakietowa. Pomijając jej kontrowersyjną skuteczność, zainstalowana, dawała by Warszawie gwarancje większego zaangażowania USA w regionie, co wg opinii niektórych polityków jest niezwykle istotne dla suwerenności Polski. Wpływ tarczy na bezpieczeństwo polski jest również kwestią sporną. Ponieważ sama instalacja tarczy wiązała by się z klasyfikacja jej jako celu strategicznego a co z tym idzie jednego z pierwszych w kolejności do zniszczenia.

Rosja stosuje powszechnie znana strategie “kija i marchewki”. Jak na razie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Poczekajmy jednak na moment kiedy temat tarczy powróci. A wtedy polsko- rosyjskie, z wielkim trudem ocieplone stosunki, mogą się równie szybko ochłodzić. Nie należy przy tym zapominać że część zachodniej EU jest przeciwna amerykańskiej instalacji. Mimo iż Polska i USA już podpisały umowę, tymczasowo jest ona martwa. Jeśli zmartwychwstanie, na szali będą “dobre” stosunki z Moskwa , popierana prze część starej EU patrzące niechętnym okiem na umacnianie wpływów USA w tej części Europy.

Pozycja polski w stosunkach bilateralnych z FR jest zdecydowanie słaba. Natomiast w Pozycja w oparciu o struktury EU, co zresztą wymaga bardzo subtelnego uprawiania polityki – zdecydowanie silniejsza. Warszawa powinna to wykorzystać w sposób optymalny. Cieszy mnie, ze politycy z nad Wisły, wreszcie zrozumieli ze nie należy zamykać drogi do zbliżenia miedzy EU i Rosja. Szczególnie wobec coraz silniejszych Chińskich wpływów na wschodnich obszarach Federacji.

rossija.




RSS Rossija

Blog Stats

  • 11,556 hits

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.