
W ciągu ostatnich kilku dni, zaczęły pojawiać się się w prasie doniesienia na temat rzekomego ostrzelania przez „siły” gruzińskie przedmieść Cchinwali, stolicy Południowej Osetii. Jeżeli nie mija się to z prawdą, to istnieje spora szansa na to, że ktoś usiłuje dokonać aktu prowokacji. Powstaje pytanie, kto?
Rosyjski dziennik RIA Novosti przytoczył wypowiedź Ministra Obrony Narodowej Federacji Rosyjskiej, który oznajmił, iż Moskwa jest zaniepokojona próbami ostrzelania przedmieść Cchinwali, i dodał że Rosja nie wyklucza użycia siły militarnej w obronie Płd Osetii. Wspomniał również że obecny rozwój sytuacji przypomina wydarzenia z zeszłego roku, w wyniku których, wojska gruzińskie zaatakowały Płd Osetię. Ponadto oznajmił, że w razie dalszych prowokacji, Rosja zastrzega sobie prawo do użycia wszelkich dostępnych środków aby chronić życie i zdrowie, zarówno Osetyńcow jak i rosyjskich żołnierzy.
Moskwa sprawia wrażenie jakoby była przekonana, że za wspomniany ostrzał odpowiedzialny jest rząd w Tbilisi. Co prawda Minister nie powiedział tego wprost, jednak dał do zrozumienia że skoro pociski nadlatują z Gruzji to musi za tym stać Saakaszwili.
Jako że formalnie Gruzja i Rosja nie utrzymują stosunków na szczeblu dyplomatycznym, ciężko im będzie zweryfikować oficjalne stanowisko gruzińskiego rządu. Sam jednak odnoszę wrażenie że Moskwę nie bardzo takowe interesuje.
Nasuwa się kilka pytań. Kto może stać za prowokacją? Czy Saakaszwili zdecydował że teraz nastąpił doskonały moment na to aby sprowokować Rosję i zmusić ją do kontr-działania? Czy może pomyślał, że pierwszą rocznice ostatniej wojny należy uczcić kolejną? A może jednak Moskwa ma racje i należy jak najszybciej odsunąć gruzińskiego tyrana od władzy?
Próbując odpowiedzieć na te pytania należy zastanowić się jakimi celami kierowały się obydwie strony wywołując zeszłoroczny konflikt.
Rosja, przystępując do konfliktu kierowała się trzema głównymi celami. Po pierwsze żeby zapobiec eskalacji przemocy w Abchazji i Płd Osetii, który generalnie udało się spełnić. Po drugie aby podkopać zaufanie opinii publicznej do Saakaszwilego, co nie do końca im wyszło. A po trzecie żeby oddalić wpływy NATO i przywrócić Gruzję z powrotem w granice rosyjskiej strefy wpływów, i w tej kwestii uzyskali efekt odwrotny do zamierzonego.
Czym kierował się Saakaszwili? Po pierwsze tym, żeby utrzymać wysokie poparcie dla swojego rządu, co mu się częściowo powiodło. Po drugie, aby oczyścić drogę do członkostwa w NATO. Co do oceny to jest to sprawa dość kontrowersyjna ale nie odrzucam scenariusza w którym Saakaszwili celowo dąży do konfliktu, aby uregulować kwestię zbuntowanych republik niejako rękami Moskwy. Gdyby wcześniej sam zdecydował się na formalne oderwanie ich od Gruzji, jego poparcie szybko by spadło. A nie zapomnijmy że jednym z warunków aby Gruzja dostała się do NATO jest uregulowana kwestia granic.
Wygląda na to, że Gruzja w dużej części osiągnęła swoje cele. Skonsolidowane głównie wokół Saakaszwilego społeczeństwo, patrzy z nienawiścią w stronę Rosji i jeszcze dużo czasu upłynie zanim to się zmieni. Ponadto perspektywa członkostwa w NATO jest nadal aktualna, pozostaje jedynie kwestia zbuntowanych republik. Saakaszwili ma teraz wolną rękę, bo w przypadku formalnego uznania Abchazji i Płd Osetii to właśnie Rosja będzie w ogromnym stopniu obwiniana za secesję.
Jeżeli chodzi o Rosję, to w ogólnym rozrachunku wypadła zdecydowanie gorzej. Co prawda udało jej się faktycznie oderwać dwie gruzińskie prowincje i zainstalować tam „niezależne” rządy, jednak formalnie nikt na całym świecie tych rządów nie uznał, włączając w to najbliższych sojuszników Federacji. W wyniku konfliktu wiele zachodnich firm wycofało swój niemały kapitał z Rosji, co fatalnie odbiło się na Moskiewskiej Giełdzie a w wymiarze geopolitycznym Gruzja nadal stanowi nie zamknięta dla zachodu, furtkę do rejonu morza kaspijskiego.
Czy Saakaszwili jest zainteresowany wojną? Analizując cele konfliktu i ich rezultaty, odnoszę wrażenie że nie specjalnie. Szczególnie że Gruzja bierze udział w Partnerstwie Wschodnim oraz kilku innych inicjatywach, i jest wspomagana finansowo przez USA, a jedyne czego teraz potrzebuje, to właśnie reform i odbudowy powojennej gospodarki a nie kolejnej wojny. Co prawda Rosja nałożyła na Gruzję sankcje gospodarcze, ale nie sądzę że jest to powód dla którego Saakaszwili zdecydował by się na prowokację. W przeciwnym wypadku, zastanawiał bym się czy prezydent jest w pełni władz umysłowych.
Kto strzelał? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Być może naiwnie, ale odnoszę wrażenie że to nie Saakaszwili. Być może byli to jacyś miejscowi przygraniczni chłopcy, którzy zupełnie nie świadomie znaleźli porzucony przez uciekającą w zeszłym roku armię moździerz i postanowili się pobawić. Albo Rosja ma jednak racje i Saakaszwili jest szaleńcem który bezmyślnie naraża życie obywateli i dobro państwa, a może był to ktoś komu zależało na tym aby cały świat dowiedział się że Gruzji nie wystarczyła zeszłoroczna nauczka i że Gruzja ponownie prosi się o łupnia od większego sąsiada.
rossija.
Najnowsze komentarze