
Rosja rozpoczęła, zakrojone na szeroka skale, ćwiczenia wojskowe na terenie Osetii tuż przy granicy z Gruzją. Źródła BBC podają, że bierze w nich udział blisko 8,5 tyś. żołnierzy, 200 czołgów, ok. 400 wozów bojowych i ponad 250 elementów artylerii. Gruzja nazwała ćwiczenia “czystą prowokacją”.
Sytuacja na kaukazie przybiera coraz gorszy obrót. Rosja zaczęła koncentrację wojsk. ONZ i OBWE wycofują swych obserwatorów z Gruzji, ponieważ Rosja zablokowała przedłużenie ich mandatów. Obserwatorzy OBWE, którzy monitorowali rejon w pobliżu granicy z Osetią, na swój ostatni patrol wyszli w piątek. Dodatkowo prezydent Płd Osetii, czyli państwa którego niepodległość uznaje jedynie Moskwa, pan Eduard Kokoity oświadczył, iż Osetia żąda od Tibilisi oddania „ziem czysto osetyjskich”ponieważ „to tam przyszło na świat wielu wybitnych przedstawicieli naszego narodu”. Ponadto obie strony oskarżają się nawzajem o bezprawne przesuwanie granicy, a Rosja posądza Gruzję o ostrzał terytorium Osetii.
Wiele czynników wskazuje na to, że do konfliktu jednak dojdzie. Nie jest jednak pewne jaką ostatecznie przybierze on formę. Wygląda na to, że Moskwa stawia wszystko na jedna kartę a okoliczności jak najbardziej jej sprzyjają.
Zachód, z własnej inicjatywy, dopiero co odnowił nadszarpnięte w wyniku zeszłorocznego konfliktu stosunki a stanowisko sekretarza generalnego NATO objął właśnie nowy człowiek. Rasmussen jest co prawda doświadczonym politykiem, jednak czy w razie potrzeby będzie chciał ryzykować, z takim trudem odbudowywane relacje? Co prawda NATO sygnalizuje potrzebę zmiany strategii, jednak czy nie jest to tylko próba usprawiedliwienia własnej bezsiły i bierności?
Europa jest jeszcze podzielona, dlatego w razie konfliktu jej zdanie nie będzie się liczyć. Właściwie, będzie się liczyć jej zależność od rosyjskich surowców i doskonałe relacje, przede wszystkim handlowe, między niektórymi krajami starej UE i Federacją.
Trudno przewidzieć jakie stanowisko obierze administracja w Waszyngtonie, jednak mam poważne wątpliwości czy prezydent Obama chce i byłby w stanie zrobić więcej niż prezydent Bush. A może Obama w trakcie moskiewskiej wizyty – nieoficjalnie – dał Rosji do zrozumienia, że jednak ma prawo do własnej strefy wpływów.
W obliczu słabości zachodu Moskwa zaczyna czuć się coraz pewniej i wiele wskazuje na to, iż kremlowscy stratedzy uznali, że właśnie nastąpił moment na to aby zakończyć to czego nie skończyli w zeszłym roku. Tymczasem cisza na zachodzie jest bardzo wymowna.
rossija.
Prezydent Południowej Osetii w wywiadzie udzielonym telewizji RussiaToday oświadczył, iż władze trzech wyżej wymienionych państw, poprzez dozbrajanie reżimu Saakaszwilego, są odpowiedzialne za ludobójstwo jakiego dokonały gruzińskie wojska na ludności Południowej Osetii w czasie zeszłorocznej wojny. Dodał również, iż część zachodnich komentatorów serwowała nieprawdziwe informacje w celu ukazania w złym świetle strony Osetyjskiej (i Rosyjskiej).
Najnowsze komentarze