Pozycje z etykietami ‘Juszczenko

17
sty
10

“Niebieska” niedziela na Ukrainie?

Rozpoczynające się w dniu dzisiejszym, wybory prezydenckie na Ukrainie zapewne przypieczętują “niebieską” kontrrewolucję i przeniosą Kijów na powrót pod skrzydła Moskwy.

Rosjanie mieli pięć lat na wyciągniecie wniosków z własnych błędów, popełnionych podczas poprzednich wyborów. Tym razem, partia ukraińska została rozegrana mistrzowsko. Nieważne kto zostanie wybrany, każdy z typowanych faworytów będzie liczył się ze zdaniem Kremla. Z pewnością miła odmiana i przyjemny prezent noworoczny dla Rosjan, którzy zlękli się, że Kijów wymknął się spod ich kontroli.

Wprawdzie, ubiegający się o reelekcję, prezydent Juszczenko przekonuje rodaków do głosowania zgodnie z interesami państwa. Wygląda jednak na to, że Ukraińcy nieco inaczej pojmują owe interesy. Społeczeństwo jest zmęczone, pragnie stabilizacji i przewidywalności, a te zdaje się oferować prorosyjski Janukowycz.

Wszystkim, którzy myślą(zgodnie z wszelkimi znakami na niebie i ziemi), że podczas wyborów zachód pozostanie bierny, Bieriezowski powściągliwy, a proces wybierania głowy państwa przebiegnie spokojnie – podsyłam ten link.

Źródła powiązane z Partią Regionów, wyrażają swe zaniepokojenie rzekomym “napływem” kilku setek “wysportowanych” Gruzinów, którzy przybyli na Ukrainę w celu destabilizacji wyborów.

Według cytowanych źródeł, w piątek wylądowały w Doniecku na wschodzie Ukrainy dwa czartery z 297 Gruzinami na pokładzie. Podobno niektórzy posiadali listę z adresami lokali wyborczych, choć wszyscy zgodnie twierdzili, iż przybyli w celach towarzyskich, aby spotkać się z wcześniej umówionymi Ukrainkami (poznanymi w sieci). Kolejny samolot dotransportował kolejnych 120, tym razem do Kijowa.

Osoba powiązana z gruzińską opozycją(cytowana przez RIA Novosti) twierdzi, że zorganizowani randkowicze mają powiązania ze służbami specjalnymi i armią. “Większość z nich to żołdacy. Niektórzy mają dowody z nieprawdziwymi nazwiskami, prawie wszyscy ukończyli specjalny trening i posiadają umiejętność walki” – informuje cytowane przez agencję źródło.

Być może jest to odpowiedź na odmowę rejestracji 3000 gruzińskich obserwatorów, których zadaniem miało być czuwanie nad prawidłowością wyborów. Być może emigracja rosyjskich oligarchów pozostających w niełasce, próbuje przeszkodzić na tyle, na ile faktycznie może. Biorąc pod uwagę prokremlowskie sympatie agencji, nie jest wykluczona próba prowokacji “prewencyjnej”. A może faktycznie istnieje plan X, i podobnych czarterów jest więcej?

Jedno jest pewne, to będzie długa niedziela, a nastroje są gorące mimo przenikliwego chłodu.

PS. Korzystając z okazji, że ostatni raz byłem tu w roku 2009, chciałbym życzyć wszystkim odwiedzającym, jak najlepszego roku 2010. Oby ziściły się Wasze najskrytsze marzenia i zrealizowały najbardziej karkołomne plany!

14
sie
09

Rosyjska gra o Ukraine

_40583635_apputin_yanukovich203[1]

Zbliżają się wybory prezydenckie na Ukrainie. Już za niecałe pięć miesięcy, naród zadecyduje o tym, kto zasiądzie na najważniejszym fotelu w państwie. W nadchodzących wyborach, obecny prezydent może się pochwalić zaledwie kilkuprocentowym poparciem. Najmocniejszym zawodnikiem zdaje się być prorosyjski Janukowycz. Natomiast sama Moskwa, delikatnie, daje znać jakiego wyniku oczekuje.

W wyścigu po fotel prezydencki, najprawdopodobniej zmierza się czterej kandydaci, Obecna głowa państwa – prezydent Juszczenko, Pani premier – Julia Tymoszenko, Arsenij Jaceniuk – były minister spraw zagranicznych, oraz lider partii regionów – Wiktor Janukowycz. Moskwa nie ukrywa swojego poparcia dla tego ostatniego, który według aktualnych sondaży cieszy się największym poparciem. Czyżby Ukraina była zmęczona, dotychczasową, ciągłą walką na linii Kijów – Moskwa? Wygląda, że jest to po części prawdą, jednak Kreml nie ustaje w działaniach, mających na celu ułatwienie Ukraińcom podjęcia wyboru.

Moskwa doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w grze o Ukrainę stawka jest ogromna.
Główna wygrana to blisko 35 000  kilometrów rurociągów, przez które do europy płynie gaz i ropa. Sam Putin przyznał, że ten kto kontroluje surowce i ich transport, ten ma rzeczywistą władzę. Kolejną częścią wygranej jest Krym a właściwie baza rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Rosjanie nie ukrywają, że ta cześć Ukrainy ma dla nich niepoślednie znaczenie. Ponadto, jeśli wygra prorosyjski Janukowycz, będzie to dla zachodu sygnałem, że Moskwa przestała tracić strefy wpływów, mało tego, znalazła się na kursie do ich rychłego odzyskania.

Rosja, aby zapewnić sobie współprace społeczeństwa w nadchodzących wyborach, rozgrywa sprawę nieco inaczej niż pięć la temu. Tym razem stara się zdyskredytować obecne władze, wstrzymując się od ewidentnego poparcia dla lidera Partii Regionów. Wygląda na to, że Moskwa chce uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce przed ostatnimi wyborami, kiedy społeczeństwo, wobec nachalnego wspierania Janukowycza przez kreml , postanowiło powiedzieć Rosji – Niet!

W prawdzie Moskwa, jak już wspomniałem, powstrzymuje się od bezpośredniego poparcia dla swego faworyta, jednak wysyła dobrze widoczne sygnały. Przykładem może być decyzja Kremla o wstrzymaniu delegacji swego ambasadora, do kijowa, do momentu, kiedy Ukraińcy zadecydują o tym kto zasiądzie na prezydenckim fotelu. Decyzja Moskwy jest jasnym sygnałem dla ukraińskich wyborców – Albo wybieracie kandydata który opowiada się za współpracą z nami, albo my nie będziemy z wami  rozmawiać.

Kolejnym przykładem jest niedawna, zainicjowana przez prezydenta Miedwiediewa, zmiana w procedurach użycia rosyjskiej armii poza terytorium Rosji. Wcześniej to parlament decydował o tym czy armia zostanie wysłana w rejon potencjalnego konfliktu. Obecnie, decyduje o tym sam prezydent. Moskwa, podejmując się zmiany prawa, niejako bierze pod uwagę ewentualną możliwość użycia wojska poza terenem Federacji. Oczywiście, w chwili obecnej, zapewne niepokoi to głównie Saakaszwilego, jednak w moim odczuciu, jest to również wyraźny sygnał dla kierownictwa Ukrainy – Bierzemy pod uwagę każdą ewentualność i przygotowujemy się do tego aby reagować bardziej elastycznie na pojawiające się problemy.

Następnym, chyba najbardziej  kontrowersyjnym sygnałem, jest list otwarty, który prezydent Miedwiediew wystosował do prezydenta Juszczenki, a w którym, jak uczniaka, oskarża go o dozbrajanie Gruzji,  dążenie do członkostwa w NATO wbrew woli społeczeństwa, oraz o próby wywołania kryzysu energetycznego w Europie. Biorąc pod uwagę ton w którym list został napisany oraz fakt, iż Dmitrij Anatoljewicz postanowił go upublicznić, mamy doskonały obraz tego w jaki sposób Kreml – postrzega i traktuje Ukrainę.

Nasuwa się pytanie, jak na wspomniane sygnały zareaguje sama Ukraina. Czy społeczeństwo, zmęczone ciągłą wojną, pomiędzy rządem w Kijowie a władzami Federacji, postanowi o tym aby zaufać prokremlowskiemu Janukowyczowi i powrócić w objęcia Moskwy? Aktualne sondaże wskazują ten scenariusz, jako najbardziej prawdopodobny, jednak w ciągu pięciu miesięcy jakie dzielą nas od wyborów, zdarzyć się może wiele, bo list Miedwiediewa jest jak przysłowiowy kij, który ma dwa końce i użyty nieumiejętnie może obrócić się przeciw niemu.

Dla wytrwałych, gorąco polecam, obszerny komentarz eksperta z Jamestown Foundation na temat listu prezydenta Miedwiediewa do prezydenta Juszczenki. (Materiał jest podzielony na kilka części, oto link do reszty gdyby nie wyświetliła się opcja wyboru kolejnej)

rossija.

04
sie
09

Religia na usługach Kremla

putin-medvedev-kiril

Sytuacja na Ukrainie jest delikatnie mówiąc niewesoła. W kilka lat po pomarańczowej rewolucji, ci którzy wówczas stali ramię w ramię i mówili jednym głosem, szybko zaczęli skakać sobie do gardeł. Poróżnieni w trakcie walki o władze, zaczęli rychło tracić wyborców. W efekcie końcowym dużym poparciem cieszy się Partia Regionów Wiktora Janukowycza, człowieka popieranego przez Kreml. Aby zapewnić mu szersze poparcie Moskwa sięga po nową broń – Religię.

Rosyjski Kościół Prawosławny w czasach reżimu komunistycznego został niemalże całkowicie zniszczony. Dopiero po II wojnie światowej, Stalin zezwolił na odrodzenie cerkwi, niemniej jednak już za rządów Chruszczowa prześladowania zostały wznowione. Punktem zwrotnym w historii RKP był rok 1988 kiedy za sprawą Gorbaczowa zaniechano antyreligijnej propagandy i umożliwiono urządzenie obchodów 1000 lecia chrztu Rusi. Wtedy dopiero, po raz pierwszy w całej historii ZSRR, można było zobaczyć w telewizji programy poświęcone Cerkwi. Współcześnie, mimo wielu dekad działań władzy na szkodę kościoła, liczba praktykujących wyznawców, z roku na rok, systematycznie wzrasta.

W przypadku Ukrainy przełom przyniósł rok 1991, kiedy to za sprawą Aktu Niepodległości Ukrainy postanowiono, że (zgodnie z XXXIV Apostolskim Kanonem Prawosławnym który mówi o tym że niezależność polityczna powinna również ciągnąć za sobą niezależność kościoła) zostanie utworzony UKP PK aczkolwiek kwestię szybko porzucono z uwagi na niechęć udzielenia autokefalii, czyli niezależności państwowego kościoła, ze strony Patriarchatu Moskiewskiego.
Pomimo tych trudności nastąpiły kolejne próby utworzenia niezależnego narodowego kościoła jednak z niewielkim sukcesem.
Obecnie, Ukraiński kościół prawosławny Patriarchatu Kijowskiego, mimo że istnieje, to nie działa legalnie w sensie prawa kanonicznego. To jednak nie przeszkadza mu w posiadaniu ponad 30 diecezji, a nawet własnych placówek oświatowych w których kształci się blisko 1,5 tyś. studentów.

Prezydent Juszczenko, opowiada się za połączeniem odłamów kościoła ukraińskiego pod zwierzchnictwem Kijowa. Popiera go w tym patriarcha Konstantynopola, Bartłomiej I który jest zdania, że każde niezależne państwo ma prawo do narodowego kościoła, szczególnie że obecnie religia, zarówno w Rosji jak i na Ukrainie, stanowi niejako druga władze i silą rzeczy pomaga w realizacji polityki rządu. Oczywiście z racji podziałów, w mniejszym stopniu na Ukrainie niż w Rosji. Dlatego właśnie Juszczenko tak usilnie zabiega o jedność ukraińskiego kościoła.

Tymczasem Kreml doskonale wie, że nie może pozwolić na uniezależnienie ukraińskiej cerkwi i dopuścić do tego aby potencjalni prorosyjscy wyborcy zasilali grono wiernych UKP PK dlatego, że duża cześć wiernych to nacjonaliści dążący do oderwania Ukrainy , w sensie religijnym i politycznym, od Rosji. Tymczasem gospodarze kremla dbają o to aby wiara stała się integralną częścią współczesnej rosyjskiej tożsamości.

Mając całkowite poparcie Kremla, Patriarcha Moskwy Cyryl I udał się na bardzo delikatną misję. Celem misji jest, powołując się na jedność kościoła, niedopuszczenie do utworzenia narodowego kościoła na Ukrainie i pozyskanie jak największej liczby głosów dla Janukowycza w nachodzących wyborach prezydenckich.

Wizyta zaczęła się od faux pas  popełnionego przez prezydenta Juszczenkę, polegające na tym że nie zdecydował się na powitanie Cyryla I na lotnisku. Z okazji skorzystał Janukowycz który podjął Patriarchę Moskiewskiego z należytymi honorami zaraz po tym jak ten wylądował. Nie jestem przekonany czy była to autonomiczna decyzja prezydenta, jeżeli tak to popełnił błąd nie podejmując przywódcy duchowego jako pierwszy. Mimo faktu, iż oficjalnie wspiera niezależny od Moskwy UKP PK, jako głowa państwa ma moralny obowiązek aby podejmować tak ważnych gości.

„Przybył aby promować projekt włączenia Ukrainy do Rosji, aby promować jedność pod rządami kremla, spod rządów którego, z bożym błogosławieństwem i z wolą ludu, uwolniliśmy się w 1991” powiedział, komentując wizytę, „samozwańczy” patriarcha Filaret który został ekskomunikowany przez Moskwę za próbę tworzenia narodowego kościoła na Ukrainie w połowie lat 90-tych.

Według patriarchy moskiewskiego jedynym rozwiązaniem dla Ukrainy jest cerkiew, która uznaje zwierzchnictwo Moskwy. Ponadto Cyryl stwierdził, że uznanie prymatu Moskwy jest już niejako tradycją i dodał, że „kijów jest naszym wspólnym Jeruzalem, więc nie możecie pozwolić aby między nami zapanowała wrogość”.

Podobno podczas kazania na Krymie Cyryl powiedział, że „dążenie do niezależności przyniesie wam więcej szkody niż korzyści” a w trakcie rozmowy z Juszczenką skrytykował wstawiennictwo Patriarchy Konstantynopola, mówiąc: „dlaczego nie można podporządkować się Patriarchatowi moskiewskiemu a konstantynopolitańskiemu wolno?”. Odpowiedź wydaje się oczywista dlatego, że za Cyrylem stoi Kreml, który stara się odbudować swoje wpływy.

Biorąc pod uwagę fakt, iż Cyryl I krytykuje każdą próbę utworzenia narodowego kościoła na Ukrainie oraz to, że w czasie całej wizyty towarzyszy mu nieodłączny Janukowycz podczas gdy reszta biskupów podąża za nimi, nasuwa mi się pytanie czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że Patriarcha moskiewski  przybył na Ukrainę realizować politykę kremla?

rossija.




RSS Rossija

Blog Stats

  • 11,556 hits

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.