Pozycje z etykietami ‘Geopolityka

29
wrz
09

Rosja szykuje nową marynarkę

107987

Obecny stan floty należącej do Federacji Rosyjskiej jest delikatnie mówiąc opłakany. Jednostki, które w dniu dzisiejszym znajdują się w czynnej służbie, wolnym lecz stanowczym dryfem zmierzają ku dawno zasłużonej emeryturze. Podczas ostatnich, rosyjsko – białoruskich manewrów o dwuznacznym kryptonimie ZAPAD 2009 (zachód 2009) prezydent Rosji – Dmitrij Miedwiediew uroczyście oświadczył, iż w ciągu najbliższej dekady zamierza odbudować potęgę morską Federacji. Nasuwa się pytanie czy jest to projekt realny, czy raczej jedynie kolejne z pobożnych życzeń prezydenta Miedwiediewa.

Rosja w swej, tu i ówdzie, chwalebnej historii nigdy nie była prawdziwą  potęgą morską. Wiązało i wiąże się to przede wszystkim z geografią tego ogromnego państwa. Z uwagi na rozmiar lądowych granic, brak naturalnych barier oraz ograniczone zasoby, Moskwa zwykle utrzymywała ogromną armię, bo tylko taka zdolna była zapewnić jej względne bezpieczeństwo. Flota natomiast, była automatycznie tym na czym się oszczędzało, co schodziło na dalszy plan. Właśnie dlatego były premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill podczas rozmów ze Stalinem używał swych wysoce obrazowych porównań, określając Wielką Brytanię jako stworzenie morskie, Rosję natomiast jako lądowe.

Czym jest flota w współczesnym świecie oraz jak ważną odgrywa rolę nie należy chyba wyjaśniać.
Obecnie, największą potęgą morską są Stany Zjednoczone, których dominacji na morzach i oceanach nikt nie jest w stanie zagrozić. Natomiast reszta, obecnych bądź przyszłych, światowych mocarstw próbuje dogonić Amerykę, by podważyć jej, względnie łatwo utrzymywany, prymat. Moskwa nie jest tu wyjątkiem, decydenci kremla doskonale wiedzą, że w przypadku Rosji, różnica miedzy silną a słabą flotą sprowadza się do hamletowego “być, albo nie być”.

Dzieje się tak z uwagi na wspomnianą już specyfikę rosyjskiej geografii. W bardzo dużym skrócie, najważniejsze rosyjskie porty znajdują się nad Bałtykiem oraz nad Morzem Czarnym. Jeżeli spojrzymy na mapę polityczną północnej półkuli, widzimy, że szlaki morskie wiodące do portów nad wymienionymi wcześniej wodami, można w bardzo łatwy sposób zablokować. Używając przy tym relatywnie niewielkich zasobów. Szczególnie, że są to cieśniny, będące wąskim gardłem dla ruchu morskiego, ponadto w przypadku obu akwenów znajdują się w rękach NATO (Turcja, Dania). Czyli sojuszu, który do tej pory postrzegany jest przez Moskwę przez pryzmat rywalizacji.

NATO_ciesn

Oczywiście Moskwa nie może sobie pozwolić na zachowanie obecnego stanu rzeczy, z bardzo prostej przyczyny; w przypadku ewentualnego konfliktu, zachód mógłby bardzo łatwo, angażując relatywnie niewielkie zasoby, skutecznie zablokować zarówno flotę czarnomorska, jak również bałtycką. Nie wspominając o łatwości w egzekwowaniu np embarga czy innego rodzaju sankcji, związanych z dostępem do globalnych szlaków handlowych. Właśnie dlatego prezydent Miedwiediew oświadczył, że silna zmodernizowana flota jest istotnym czynnikiem w przyszłej strategii Kremla. Nie tylko jako gwarant bezpieczeństwa, ale również jako narzędzie realizacji bardziej asertywnych planów.

Jeżeli ufać naszym naukowcom, to w niezbyt odległej przyszłości, lody Arktyki ulegną rozpuszczeniu a bogactwa naturalne pod nimi ukryte będą czekały na śmiałka, który nie tylko głośno wyrazi swe względem ich roszczenia, ale też będzie zdolny do tego aby poprzeć swe argumenty silną i dobrze wyposażoną armią. Wprawdzie Moskwa, w dość widowiskowy sposób, zaprezentowaqła swoje ambicje wzglendem  (jeszcze nie wartej by się o nią zabijać) Arktyki. Jednak aby skutecznie zapewnić sobie realne szanse w wyścigu po ogromne bogactwa, Kreml zmuszony jest zmodernizować swe siły zbrojne. W największym stopniu marynarkę, tak aby wyeliminować wspomniane, stważane przez współczesną geopolitykę zagrożenia.

W dobie ogólnoświatowego kryzysu wpływy z eksportu rosyjskich surowców znacznie uszczupliły budżet federacji. Zdawać by się mogło, że adekwatnie zmniejszono wydatki na zapoczątkowaną przez Władymira Putina, modernizację sił zbrojnych. Prawda jest jednak zupełnie inna. Pieniądze, które rząd przeznaczył na zbrojenia, szczególnie na marynarkę, nie zostały cofnięte. Owszem, do pewnych cięć doszło, jednak konstrukcja nowej floty jest nadal finansowana bez większych opóźnień ( Pomijając modernizację przeznaczonego dla Indii, lotniskowca Admirał Gorszkow, ale to zupełnie inna bajka).

Stratedzy i decydenci kremla mają bardzo jasno sprecyzowane cele, do realizacji których podchodzą z chłodnym pragmatyzmem i żelazną konsekwencją. Pomijając sferę społeczną, której tragizm sytuacji nie rokuje szybkich, i spektakularnych osiągnięć, armia jest miejscem gdzie rządowe inwestycje mają szansę zwrócić się z dużym zyskiem. Wizja silnej, dobrze wyszkolonej i wyposarzonej armii, zaspokaja równierz w pewien sposób tęsnotę za dawną świetnością. Problem w tym, że przyjemna świadomość własnej siły, bardzo szybko rodzi przekonanie o słuszności własnych, wyłącznie, argumentów.

Prezydent Miedwiediew twierdzi, że w momencie, kiedy globalny kryzys uda się przezwyciężyć (wg. Prezydenta nastąpi to w 2011 roku) wydatki na marynarkę i nie tylko na nią znacznie wzrosną. Oczywiście, Moskwa nie będzie w stanie zafundować sobie floty równej bądź zbliżonej do amerykańskiej i to zarówno pod względem ilości jak i jakości. Na pewno nie w ciągu jednej czy nawet dwóch dekad, prawdopodobnie nigdy. Niemniej, zakładając, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, Moskwa uzyska narzędzie, dzięki któremu będzie mogła z większą niż dotychczas skutecznością, dbać o zabezpieczenie własnych interesów w najdalszych nawet zakątkach globu.  Oczywiście nie jest powiedziane, że wyłącznie na płaszczyźnie dyplomatycznej.

rossija.

PS. Znalazłem jeszcze to. Wygląda na to, że  ktoś wyciął z całości dokumentu kawałki, które w samych superlatywach malują obraz rosyjskiej floty i zaprezentował je w tym krótkim filmiku. :)

24
lip
09

Rosja i Chiny – strategiczni partnerzy.

sco1W środę 22 lipca 2009 w rosyjskim Chabrowsku rozpoczęły się rosyjsko chińskie manewry o wdzięcznym kryptonimie – Peace Mission 2009. Połączone siły obydwu armii w liczbie około 3 tysięcy będą brały odział w ćwiczeniach do 27 lipca 2009. Mimo iż, przedsięwzięcie odbywa się w ramach Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) pozostałe państwa – członkowie (Kazachstan , Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan ) wysłały jedynie swych obserwatorów.

RESET STOSUNKÓW

Wszyscy pamiętamy słynny, symboliczny reset w stosunkach między Rosja i USA. Został on odebrany z mieszanymi uczuciami, zarówno w Rosji jak i na zachodzie. Właściwie można uznać iż, reset przeznaczony był bardziej do celów propagandowych. Tzn bardziej dla opinii publicznej niż dla faktycznych stosunków obu państw, których interesy w wielu kwestiach wzajemnie się wykluczają. W niektórych jednak, są zbieżne. Wiadomo iż, Rosja zgadza się na redukcje głowic jądrowych, jednak jest to podyktowane względami praktycznymi. Moskwę w czasach kryzysu po prostu nie stać na utrzymanie i konserwacje takowych. USA potrzebuje korytarza dla dostaw do Afganistanu. Rosja się zgadza, ponieważ korzysta finansowo i zyskuje mocny argument w przyszłych negocjacjach. Są tez kwestie w których oba państwa dalekie są od kompromisu. Przyjrzyjmy się tarczy antyrakietowej której elementy miały być instalowane min w Polsce. USA twierdzi ze nie jest ona wymierzona w Rosję. Obiektywnie, w obecnej sytuacji geopolitycznej, ma racje. Jednak tarcza zdolna przechwytywać pociski z głowicami nuklearnymi, ma potencjał aby zapoczątkować nowy wyścig zbrojeń. Gospodarka USA być może byłaby w stanie to udźwignąć, rosyjska z całą pewnością nie. Dlatego też, nie powinno dziwić stanowisko Moskwy. Oczywiście problem jest dużo bardziej złożony. Zainteresowanych odsyłam tu.
Kolejna problemem, są tzw strefy wpływów. Pamiętamy, bulwersujące na zachodzie, słowa Władimira Putina który oznajmił iż, upadek ZSRR był największa tragedią geopolityczna XX wieku. Nie wielu redaktorów dodało iż, powiedział to w odniesieniu do ogromnej liczby rdzennych Rosjan która po upadku Imperium pozostała poza granicami współczesnej Rosji.
Nie zmienia to jednak faktu iż dla Rosji kwestia „stref wpływów” pozostaje niezmiernie żywotna.
Wszyscy pamiętamy pomarańczową rewolucje na Ukrainie czy rewolucje róż w Gruzji. Państwa tradycyjnie pro-moskiewskie postanowiły wybrać pro-zachodni kierunek. A właściwie suwerenność i rządy prawa w oparciu o zachodni model demokracji. Nie powinno dziwić iż, było to Rosji ogromnie nie na rękę. Na Ukrainie stacjonuje Flota Czarnomorska a niezależna Gruzja potencjalnie ogranicza monopol rosyjskiego gazu w Europie.
Zmierzam do tego iż, prezydenci Rosji i USA naciskając symboliczny przycisk mieli prawdopodobnie zupełnie rożne wyobrażenia na temat tego co resetują a czego nie.

SYGNAL DLA AMERYKI

Wracając do rosyjsko – chińskich manewrów należy nadmienić iż, chińskie źródła w przeciwieństwie do rosyjskich nie upolityczniają PEACE MISSION 2009. Biorąc pod uwagę chiński pragmatyzm nie jest to niespodzianką. Właściwie po co komentować, wystarczy sam fakt wzięcia udziału z ćwiczeniach. A interpretacja niech zajmą się inni. Strona rosyjska z kolei wyraźnie zaznacza iż, przeprowadza manewry wspólnie z chinami aby „pokazać Ameryce jej miejsce”.
Żołnierze będą przeprowadzać symulacje operacji antyterrorystycznej. Nie ma w tym nic dziwnego ponieważ jest to motyw przewodni większości odbywających się aktualnie ćwiczeń. Jednak, jak powiedział dyrektor Instytutu Analiz Politycznych i Militarnych, „jest w tym (ćwiczeniach) również polityczny motyw. Chcemy pokazać USA że Rosja ma strategicznego partnera – Chiny i że Rosja nie będzie słuchać Amerykańskich wskazówek. Co więcej – Rosja jest gotowa zademonstrować że podąża zupełnie innym politycznym kursem”.
Uważam że jest to komentarz, który doskonale obrazuje jak wspomniany wcześniej „reset” stosunków ma się do rzeczywistości. Jestem przekonany ze Moskwa liczyła na uznanie stref wpływów a dostała w zamian wizytę viceprezydenta USA w Gruzji i na Ukrainie który zapewniał iż, droga do NATO jest dla tych państw otwarta choć trzeba jeszcze wiele w tej kwestii zrobić.
Wygląda więc na to, że Rosjanie poczuli się, po raz kolejny, urażeni przez Waszyngton. Waszyngton który zapowiadał zmianę w relacjach ale jednocześnie realizuje swoje cele jak gdyby żadnych zmian nie postulował.
Wobec tego Moskwa daje jasno do zrozumienia iż, pragnie zbliżenia z Chinami. W obecnej sytuacji taki sojusz ma racje bytu. Głównie dlatego ze jego motywem przewodnim jest ograniczenie wpływów USA w regionach w których Moskwa i Pekin uważają za „swoje”. Rosja w stosunkach z chinami uważa obydwa podmioty za równe, czego brakuje w stosunkach z USA. Trudno zdefiniować z czego to wynika. Prawdopodobnie jest to mieszanka „złych”doświadczeń historycznych, kiedy zachód dążył do obalenia komunizmu. Stereotypu Amerykanina jako aroganckiego głupka który patrzy na wszystkich z góry. Kompleksu niższości, ponieważ to właśnie Rosja jako spadkobierczyni ZSRR przegrała Zimną Wojnę. Ksenofobicznej polityki rządu, który wyraźnie dzieli świat na dobrych Rosjan, przyjaciół Rosjan i resztę. Resztę, która jest zła i w jakiś sposób czyha na rosyjskie wartości, mienie a nawet życie.

CO DALEJ

Biorąc pod uwagę „zapał” z jakim Moskwa oddaje się układaniu strategicznych stosunków z Państwem Środka odnoszę wrażenie iż, obecna ekipa nie wybiega zbyt daleko w przyszłość. Większość analityków jest zdania iż, w przeciągu kilku dekad, układ partner- partner który aktualnie funkcjonuje pomiędzy Rosją i Chinami zostanie zastąpiony relacją patron – klient. Pozycje patrona z racji swego, jeszcze nie rozwiniętego, potencjału obejmą Chiny. Natomiast Rosja stanie się klientem. Z czym się to wiąże nie trzeba chyba wyjaśniać. Dodam tylko że jeżeli Moskwa podąży tym kursem to w ciągu kilku dekad polityka rosyjska stanie się jedynie przedłużeniem chińskiej. Czego Rosji ani Zachodowi nie życzę.

rossija.




RSS Rossija

Blog Stats

  • 11,556 hits

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.