
Czy Moskwa liczy na to, że Gruzja ją sprowokuje? Czy Rosji na rękę jest podtrzymywanie napięcia w tym rejonie? W prawdzie sama Moskwa utrzymuje że nie, ale gdy spróbujemy spojrzeć na problem w kontekście projektu Nabucco, można mieć wątpliwości.
Biorąc pod uwagę dostawców, którzy potwierdzili chęć zaopatrywania Nabucco w surowiec, na pierwszym miejscu należy wymienić Azerbejdżan, który zgłosił taką gotowość. Wszelako, znamiennym jest fakt, że do tej pory nie podpisano żadnego kontraktu. Do tego dochodzi Turkmenistan, który wyraził gotowość do współpracy pod warunkiem, że gaz dostanie ten, kto zapłaci więcej. Problem w tym, że obecnie “więcej” oferuje Moskwa. Natomiast Kazachstan zdaje się nie być zainteresowanym sprzedażą swego surowca dla europejskiego gazociągu
Dodatkowo w przypadku Turkmenistanu powstaje problem transportu surowca przez morze kaspijskie. Specjaliści twierdzą, że gaz można by skraplać, transportować tankowcami, a później regazyfikować i przesyłać dalej, niemniej jest to bardzo kosztowny proces. Do tego dochodzi nieuregulowana kwestia prawna morza Kaspijskiego, jako że od momentu upadku ZSRR toczą się spory na temat klasyfikacji: czy jest to morze, czy jezioro oraz komu i ile surowców przypadnie.
Kolejnym potencjalnym dostawcą jest Iran, jednak w tym przypadku, ze względów politycznych, kwestia jakichkolwiek dostaw surowca w najbliższej przyszłości stoi pod wielkim znakiem zapytania. Rozważano również Irak, jednak budowa gazociągu przez góry nie jest łatwa, szczególnie że w rejonie działa Kurdyjska Partia Pracy, która mogłaby go obrać za swój cel.
Mimo braku podpisanych kontraktów oraz innych czynników, rejon morza kaspijskiego jest potencjalnie najbardziej prawdopodobnym źródłem dostaw dla Nabucco.
Problem w tym, że dla dostaw błękitnego paliwa z tego kierunku, państwem tranzytowym jest Gruzja.
W związku z tym, nasuwa się pytanie czy ewidentne próby prowokacji Gruzji ze strony rosyjskiej, są częścią większego planu mającego za zadanie zniechęcić Europe do jakichkolwiek prób dywersyfikacji dostaw?
Obecne zachowanie Federacji zdaje się potwierdzać tą teorie, szczególnie że Moskwa właśnie podpisała z Ankarą umowę na ułożenie w jej pasie przybrzeżnym, elementów konkurencyjnego dla Nabucco – South Stream.
W przypadku Gruzji, Rosja może zdecydować się na dwa rozwiązania – pierwsze to „ulec” prowokacji i wkroczyć do Gruzji, po to, aby zainstalować przychylny sobie rząd. W prawdzie wiązało by się to z międzynarodowymi protestami i koszt polityczny mógłby być zbyt wysoki, aczkolwiek nie jest to wykluczone. Nowy rząd z pewnością byłby gotów na współpracę z Moskwą w kwestii „nierosyjskiego” gazociągu.
Natomiast drugie rozwiązanie, to dalsze podtrzymywanie napięcia w regionie, co w przypadku długotrwałego “podgrzewania” atmosfery, może zniechęcić społeczeństwo do życia w ciągłej niepewności i sprawić że Moskwa obali Saakaszwilego rękami opozycji. Sęk w tym, że konflikt może ciągnąć się latami, przez co prace nad Gazociągiem będą się opóźniać, a inwestorzy wobec takiej perspektywy stracą zapał do projektu.
Wszystko wskazuje na to, że tym razem to Moskwa rozdaje karty. Planiści Kremla doskonale wiedzą o tym, że aby kontrolować Europę wystarczy uzależnić ją od swoich surowców i plan ten realizują z żelazną konsekwencją.
rossija.



Najnowsze komentarze